wtorek, 19 września 2017

"Zdrajca Tronu" - Alwyn Hamilton

Hej! Jeśli czytaliście moją opinię o "Buntowniczce z pustyni", to pewnie wiecie, że zakochałam się w tej książce od pierwszej strony. Nie mogłam się doczekać, kiedy sięgnę po kontynuację. W końcu się udało, ale czy "Zdrajca Tronu" przebił pierwszą część? A może był od niej gorszy? Tego dowiecie się po przeczytaniu recenzji.


Amani Al-Hiza wyrwała się z zabitej deskami wioski Dustwalk, aby przemierzać bezkresne piaski pustyni wraz z tajemniczym chłopakiem Jinem. W drodze ku wolności czekało na nią wiele przygód, nie obeszło się również bez przeciwności losu. W drugiej części sytuacja zmienia się diametralnie. Amani wbrew własnej woli trafia do pałacu Sułtana, gdzie zostaje uwięziona. Od tej chwili ma w głowie tylko jeden cel: uwolnić się spod władzy tyrana, a także obalić jego rządy. Nie będzie to jednak łatwe. Czy znajdzie sojuszników, którzy pomogą jej wydostać się z pałacu? Czy przyjaciele nie zostawią jej na pastwę losu i obmyślą plan ucieczki Amani? A także co się dzieje z Jinem? Jeśli chcecie znać odpowiedzi na te pytania, koniecznie przeczytajcie "Zdrajcę Tronu"!


Jedynym minusem "Buntowniczki z pustyni" było to, że tak szybko się skończyła. Dlatego gdy zobaczyłam, że kolejna część ma ponad 550 stron, byłam w siódmym niebie. Chciałam jeszcze mocniej zagłębić się w świat pustyni, lepiej poznać bohaterów, przeżywać z nimi kolejne przygody. Muszę przyznać, że gdy zasiadałam do lektury "Zdrajcy Tronu" byłam w dołku czytelniczym, jednak miałam nadzieję, że Alwyn Hamilton pomoże mi się z niego wydostać, abym na nowo mogła czerpać przyjemność z czytania. Nie zawiodłam się! Mimo że książka pochłonęła mnie na dobre dopiero od setnej strony, to do ostatniego słowa pozostałam w świecie stworzonym przez autorkę, która po raz kolejny odwaliła kawał świetnej roboty! Rzadko zdarza mi się kierować pochwały w stronę autorów, aczkolwiek Alwyn Hamilton zasługuje na wielkie brawa! To, co potrafi ona robić z czytelnikiem, który podczas czytania jej powieści przeżywa prawdziwy kalejdoskop emocji, co więcej trzyma go w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, naprawdę jestem dla Niej za to pełna podziwu. 


"Zdrajcę Tronu" oraz "Buntowniczkę z pustyni" łączy sporo rzeczy, jednak są też takie które je od siebie różnią. W pierwszej części Nasza odważna bohaterka przemierzała pustynię w poszukiwaniu lepszego jutra. Autorka przedstawiła Nam, jak wygląda życie w małej mieścinie, gdzie nie ma żadnych perspektyw na przyszłość, wprowadziła Nas w świat dżinów, półdżinów, magicznych koni Buraqi oraz pokazała jak wygląda wędrówka przez niekończące się piaski bez niezbędnej do przetrwania wody i jedzenia. W drugiej części Alwyn Hamilton przenosi Nas do pałacu Sułtana, przybliża Nam życie ludzi z bogatszych sfer miasta, królewskiej rodziny, a także samego władcy, co więcej uświadamia Nam jak są traktowane żony w haremie, a także pokazuje, że nikomu nie można ufać, zwłaszcza własnej rodzinie. Autorka zadbała o to, aby język powieści był lekki i przyjemny, a książkę czytało się w szybkim tempie. Podobnie jak w "Buntowniczce z pustyni" nie zabrakło tu niespodziewanych zwrotów akcji, ciekawej fabuły oraz dużej ilości przygód. Alwyn Hamilton odpuściła Nam nic nie wnoszące, dłużące się opisy, chociaż myślę, że gdyby umieściła je w swojej powieści, to czytałoby się ją równie dobrze. Co więcej ilość epitetów pomagających czytelnikowi przenieść się w magiczny świat pustyni, jest naprawdę ogromna, a dzięki nim jesteśmy w stanie jeszcze mocniej wczuć się w klimat książki, który jest zupełnie inny niż w pierwszym tomie, ale fascynuje równie niesłychanie. Jeżeli chodzi o bohaterów, to w drugim tomie autorka wprowadza sporo nowych postaci, niestety zapominając o tych, którzy pojawili się w pierwszej części. I podobnie jak w "Buntowniczce z pustyni" nie przybliża Nam dokładnie każdej z nich, tylko stwarza ich ogólny zarys. Najbardziej brakowało mi osoby Jina, mam nadzieję, że w kolejnym tomie będę mogła się nim wreszcie nacieszyć :)


Jeśli nadal zastanawiacie się, czy sięgnąć po serię Alwyn Hamilton, to mam nadzieję, że Was do tego zachęciłam. Polecam ją wszystkim fanom fantastyki, powieści młodzieżowych, którzy szukają w książkach czegoś innowacyjnego i kreatywnego, a zapewniam, że na pewno się nie zawiedziecie! Osobiście jestem bardzo ciekawa, co autorka zaserwuje Nam w trzecim tomie, bo muszę przyznać, że "Zdrajcą Tronu" wysoko podniosła sobie poprzeczkę. Mam nadzieję, że Wydawnictwo Czwarta Strona szybko zdecyduje się wydać polską wersję książki, gdyż nie mogę się już doczekać kontynuacji tej fenomenalnej historii!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję:




sobota, 2 września 2017

Czytelnicze podsumowanie sierpnia 2017

Hej! Wakacje już za Nami, skończyły się równie szybko, jak się pojawiły. Pogoda w tym roku Nas nie rozpieszczała, nie sprzyjała też czytaniu. W sierpniu udało mi się przeczytać tylko 6 książek. Szczerze mówiąc nie jestem zadowolona z tego wyniku, ale miałam kilka czytelniczych zastojów, nie wszystkie powieści przypadły mi do gustu, przez co pochłaniałam je w żółwim tempie. Z założeń, które zrobiłam sobie na ten miesiąc, nie udało mi się sięgnąć tylko po "Klątwę Przeznaczenia", więc jej lekturę muszę przełożyć na wrzesień. A oto pozycje, które udało mi się przeczytać w ostatnim miesiącu wakacji wraz z oceną:

  • "Żniwiarz. Pusta Noc" Paulina Hendel - 8/10 (recenzja)
  • "O wiele więcej" Kim Holden - 7/10
  • "Przeczucie" Tatsuya Honda - 6/10 (recenzja)
  • "Ocalałe" Riley Sager - 9/10 (recenzja)
  • "Milion odsłon Tash" Kathryn Ormsbee - 7/10 (recenzja)
  • "Kroniki Jaaru. Księga Luster" Adam Faber - 6/10

Najlepszą przeczytaną przeze mnie książką w ubiegłym miesiącu był thriller "Ocalałe" (jego premiera dopiero w lutym przyszłego roku, ale zapewniam, że jest na co czekać) oraz pierwszy tom "Żniwiarza". Niestety od połowy sierpnia męczyłam się z "Przeczuciem", a później z "Kronikami Jaaru", co miało znaczny wpływ na tak małą ilość książek przeczytanych przeze mnie w tym miesiącu. Przeżyłam również swoje pierwsze spotkanie z twórczością Kim Holden, aczkolwiek muszę przyznać, że "O wiele więcej" jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła. Była to dobra powieść, jednak po wielu zachwytach nad tą autorką spodziewałam się po niej czegoś więcej. 

W sierpniu znowu udało mi się nie wpaść w książkowy szał zakupów. Moją biblioteczkę zasiliły dwie ostatnie części Kruczego Cyklu z wymiany, "Historia Pszczół" Mai Lunde, a także "Gniew i Świt", który był prezentem. Oprócz tego dotarły do mnie egzemplarze recenzenckie "Kronik Jaaru. Księgi Luster", "Zdrajcy Tronu", "Przeczucia" oraz "Milion odsłon Tash". 


Jeżeli chodzi o plany czytelnicze na wrzesień, to nie chcę stawiać sobie wysoko poprzeczki, gdyż wiem, że jesienią często dopada mnie kryzys czytelniczy, a w wolnym czasie zamiast sięgnąć po książkę, to decyduję się na serial albo film. Zobaczymy, jak to będzie w tym roku. Na mojej liście do przeczytania w tym miesiącu znajdują się:
  • "Zdrajca Tronu" Alwyn Hamilton
  • "Klątwa Przeznaczenia" Moniki Magoskiej-Suchar oraz Sylwii Dubieleckiej
  • "Historia Pszczół" Mai Lunde
  • "Inwigilacja" Remigiusza Mroza.
Z racji tego, że wszystkie wymienione wyżej pozycje są sporymi grubaskami, to nie dopisuję do tej listy nic więcej. Jeśli uda mi się przeczytać chociaż te cztery książki, to będę zadowolona.


Dawajcie znać w komentarzach, jak wyglądał Wasz czytelniczy sierpień!