Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 października 2017

PRZEDPREMIEROWO "Rozgrywka" - J. Sterling

Czasami mam ochotę na lekką i niezobowiązującą lekturę. Wtedy najczęściej czytam powieści New Adult bądź Young Adult. Ostatnio musiałam zrobić sobie przerwę od ambitnych książek wymagających myślenia, więc postanowiłam sięgnąć po "Rozgrywkę" J. Sterling. Czy spełniła ona moje oczekiwania? Zapraszam na recenzję.


Wydawać, by się mogło, że Jack Carter ma wszystko. Jest gwiazdą szkolnej drużyny futbolowej, nie może opędzić się od tabunów fanek, nie narzeka także na brak pieniędzy. Do szczęścia brakuje mu tylko miłości. Jednak do tej pory nie trafił na dziewczynę, która bez reszty zawróciłaby mu w głowie, a z wszystkimi potencjalnymi kandydatkami na wybrankę serca nie spotkał się nigdy więcej niż raz. Wszystko się zmienia, gdy w college'u pojawia się nowa studentka Cassie. Już podczas pierwszego spotkania Jack wie, że nie jest ona taka jak wszystkie spotkane do tej pory dziewczyny i że warto zwrócić na nią uwagę. Niestety Cassie ma zupełnie odmienne odczucia - nie zamierza mieć z przystojnym chłopakiem nic wspólnego i decyduje omijać go szerokim łukiem. Jak długo będzie w stanie wytrwać w swoim postanowieniu? Czy pewny siebie zawodnik drużyny baseballowej będzie w stanie skraść serce nowej studentki? Czy za jego zaletami kryją się tylko dobre intencje?


Muszę przyznać, że zabierając się za lekturę "Rozgrywki" nie miałam co do niej wygórowanych oczekiwań. I bardzo dobrze, gdyż w przeciwnym wypadku na pewno bym się zawiodła. Książka do złudzenia przypomina historie, które możemy znaleźć między innymi w powieściach Elle Kennedy - tam również bohaterami są pewni siebie sportowcy, którzy zakochują się w szarych myszkach. Miałam również wrażenie, że autorka nie miała żadnego kreatywnego pomysłu na tę książkę, powieliła schematy, które wiele razy przewijały się w innych pozycjach z gatunku NA oraz YA. Mimo, że "Rozgrywkę" przeczytałam w dwa wieczory, to nie mogę powiedzieć, że historia była wciągająca do tego stopnia, iż nie mogłam jej odłożyć. Rzekłabym raczej, że trochę się przy niej wynudziłam. A szybkość jej przeczytania wynika z tego, że jest ona po prostu napisana lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem. Uważam ją jednak za na tyle oklepaną, że kilka dni po skończeniu lektury już nawet nie pamiętam imion głównych bohaterów, nie wspominając o szczegółach dotyczących ich losów. Zatem na pewno szybko o niej zapomnę. Niestety muszę ją również uznać za banalną, autorka nie zaskoczyła mnie niczym, a wszystkie wydarzenia można było łatwo przewidzieć. 

Jeżeli chodzi o bohaterów, to nie wzbudzili oni we mnie większych emocji. Ani ich nie polubiłam, ani nie znienawidziłam, byli mi po prostu obojętni. Cieszę się jednak, że autorka skupiła się nie tylko na łączącym główne postaci uczuciu, ale także na ich pasjach. Pokazała, że miłość powinna być zawsze na pierwszym miejscu, jednocześnie jednak nie możemy rezygnować z własnych zainteresowań i możliwości rozwoju. A miłość, jeśli jest prawdziwa, to pokona wszelkie przeciwności losu, nawet ogromne odległości. 


Jeśli macie czasem ochotę na niezobowiązującą lekturę, a także nie przeszkadza Wam powielanie utartych schematów, to możecie śmiało sięgnąć po "Rozgrywkę". Tylko nie nastawiajcie się na książkę, która zmieni Wasze życie, bo zdecydowanie do takich nie należy. Jest po prostu dobrą odskocznią od rzeczywistości oraz ambitnych powieści.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:


sobota, 23 lipca 2016

"Hopeless" i "Losing Hope" - Colleen Hoover

Na blogu znajdują się już recenzje "Ugly Love" (tutaj) oraz "Maybe Someday" (tutaj), więc nie byłabym sobą, gdybym nie napisała również o książkach, od których rozpoczęłam przygodę z Colleen Hoover, a mianowicie "Hopeless" oraz "Losing Hope". O Pani Hoover słyszałam od wielu osób i to same pozytywne rzeczy, dlatego sama w końcu postanowiłam sprawdzić, czy jest się czym zachwycać. Zaczęłam przygodę z tą autorką od powieści widocznych na zdjęciu. I to był strzał w dziesiątkę! Po opisie książki spodziewałam się taniego nastoletniego romansu, a to co zaserwowała mi Pani Hoover na szczęście nie pokryło się z moimi przewidywaniami.





Na początku poznajemy Sky - adoptowaną dziewczynę, która przez bliższe kontakty z wieloma chłopakami, ma bardzo złą reputację w gronie swoich rówieśników. Pewnego dnia w sklepie wpada na Deana Holdera - nastolatka, który za pobicie kolegi spędził rok w poprawczaku. Na jego widok Sky mocniej zaczyna bić serce, czuje motylki w brzuchu, których nie miała wcześniej podczas bliższych kontaktów z innymi chłopcami. Holder również nie potrafi przejść obok nowo poznanej dziewczyny obojętnie, bo jak twierdzi, kogoś mu ona przypomina. Łączy ich nagłe i namiętne uczucie, jednak Dean skrywa przed Sky pewien sekret, który może całkowicie zmienić jej dotychczasowe życie. Czy zdobędzie się na odwagę i wyjawi jej tajemnicę? Jaka będzie reakcja dziewczyny? Tego dowiecie się po przeczytaniu "Hopeless" lub "Losing Hope".


A dlaczego "lub"? Dlatego, że te dwie książki zawierają tę samą historię opowiedzianą z perspektywy dwóch różnych osób (jak się domyślacie - Sky i Holdera). I zdecydowanie nie polecam czytania ich od razu po sobie (ja tak zrobiłam i żałuję). Jeśli będziecie mieli ochotę odświeżyć sobie tą piękną historię, to wtedy sięgnijcie po kolejną część.




Co do moich odczuć po przeczytaniu tych książek, to powiem tyle: dawno nie miałam w rękach takiej lektury, która do głębi poruszyła moje serce i po której nie mogłam się pozbierać przez kilka następnych dni. Jedyne o czym mogłam myśleć to losy Sky i Holdera, naprawdę na długo zapadające w pamięć! W powieści autorka porusza tematy tabu, o których nikt nie rozmawia na co dzień, a moim zdaniem powinien... Może dzięki temu chociaż w maleńkim stopniu udałoby nam się uniknąć sytuacji, które odciskają w nas piętno na całe życie. Zło czai się na każdym kroku i tylko od nas zależy, czy będziemy potrafili się mu przeciwstawić. "Hopeless" nie jest zwykłym romansem, opowiada o walce z przeszłością, słabościami, lękami, stracie bliskich osób. Książki Collen Hoover czyta się bardzo szybko, dlatego jak raz wejdziemy do wykreowanego przez Nią świata, to już łatwo nie wypuści on nas ze swoich rąk. Owa autorka również potrafi stworzyć postacie, z którymi łatwo nam się utożsamić, nie są denerwujące i śledzimy ich losy z zapartym tchem.



Moim zdaniem każdy powinien zapoznać się z historią Sky i Holdera. Po przeczytaniu tej książki inaczej spojrzycie na otaczający Was świat i na pewno uronicie niejedną łzę. Zdecydowanie polecam! Od "Hopeless" zaczęła się moja przygoda z twórczością Pani Hoover. Wam również życzę, aby te książki z gatunku New Adult podbiły Wasze serca i uświadomiły, z jakimi problemami na co dzień spotykają się (a nuż kto wie) osoby z Waszego otoczenia. Otwórzmy się na cierpienie innych i patrzmy z miłością na każdego człowieka, a może uda Nam się zmniejszyć zło panujące na tym świecie.





środa, 20 lipca 2016

"Ugly Love" - Colleen Hoover

Po mocno przeciętnej lekturze, jaką było dla mnie "Maybe Someday", bałam się sięgać po kolejną książkę Colleen Hoover. Jednak w końcu się przemogłam i postanowiłam przeczytać "Ugly Love". Po kilku niepochlebnych opiniach przyrównujących tę powieść do "Pięćdziesięciu twarzy Greya" zupełnie nie wiedziałam, czego powinnam od niej oczekiwać, czy taniego romansu,w którym seks gra główną rolę, czy może głębszego uczucia, opartego na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Dostałam po trochu tego i tego.




Tate jest dwudziestotrzyletnią pielęgniarką, poznajemy ją, kiedy wprowadza się do swojego brata Corbina. Na drodze do mieszkania napotyka na niemałą przeszkodę w postaci pijanego mężczyzny, który błaga, aby wpuściła go do siebie. Tak właśnie zaczyna się znajomość Milesa i Tate. Mimo że chłopak nie zrobił na naszej bohaterce dobrego pierwszego wrażenia, to z każdym kolejnym spotkaniem serce młodej pielęgniarki zaczyna bić szybciej na widok przystojnego sąsiada. I on nie pozostaje wobec niej obojętny. Oboje zaczynają odczuwać wobec siebie silne pożądanie. Wtedy Miles ustala dwie zasady, które będą obowiązywały w ich luźnym związku: nie pytaj o przeszłość oraz nie oczekuj przyszłości. Tate z łatwością zgadza się na taki układ. Jednak po pewnym czasie zaczynają ją męczyć tajemnice skrywane przez Milesa. Chłopak zamiast otwierać swoje serce na miłość dziewczyny, coraz bardziej się od niej odsuwa. Czy Tate zdoła przekonać ukochanego, aby podzielił się z nią swoimi sekretami? Czy Miles złamie którąś ze swoich zasad dla dziewczyny z sąsiedztwa? Musicie przeczytać "Ugly Love", aby się o tym przekonać.




Colleen Hoover po raz drugi złamała moje serce na milion kawałków. Ta autorka wie, jak zagrać na ludzkich uczuciach, dotrzeć do czytelnika i zostawić po sobie ślad na dłużej. Nawet najbardziej twarde osoby nie będą mogły przejść obok tej książki obojętnie i tak, aby nie uronić chociaż jednej łzy. Ta książka jest jednym słowem: GENIALNA. Jednak jest ona kierowana do starszych czytelników. Nie tylko ze względu na liczne sceny erotyczne, które moim zdaniem mogły zostać bez problemu pominięte, nie wniosły nic szczególnego do fabuły, ale także ze względu na trudny temat w niej poruszany. Po prostu młodsze osoby nie będą w stanie do końca jej zrozumieć. Mimo że wiele osób pewnie powie, że książka jest przewidywalna i już od pierwszych stron wiemy, jak autorka zamierza poprowadzić czytelnika przez losy wykreowanych przez siebie bohaterów, to ja byłam naprawdę wstrząśnięta tym, jak wszystko się potoczyło. Może dlatego, że nigdy nie zastanawiam się, co będzie dalej, tylko daję się prowadzić za rękę autorowi, aby czerpać jak najwięcej przyjemności z czytania danej pozycji. "Ugly Love" pochłonęłam w szaleńczym tempie, nie mogłam się od niej oderwać. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to od pierwszych stron mocno zżyłam się z Milesem. Mimo że zachowywał się dosyć protekcjonalnie i nieodpowiednio w stosunku do Tate, to wiedziałam, że musi mieć naprawdę silny powód swojego postępowania. I nie myliłam się, to co przytrafiło się temu dwudziestoczteroletniemu mężczyźnie było naprawdę wstrząsające i nie życzę tego nawet największemu wrogowi. Co do Tate, to trochę rozumiem jej ślepe zauroczenie Milesem. Robiła i zgadzała się na wszystko, aby tylko przez chwilę poczuć się kochaną i komuś potrzebną. Ta dziewczyna również bardzo dużo przeszła i poświęciła dla chłopaka, o którym nie wiedziała praktycznie nic, oprócz tego jak ma na imię i gdzie mieszka. Jak to mówią: miłość jest ślepa, ale nawet taka jest lepsza, niż żadna. A czasem zdesperowane działania, aby zatrzymać jakąś osobę przy sobie, mogą przynieść nam od dawna upragnioną i odwzajemnioną miłość.





Podsumowując, polecam Wam przeczytanie "Ugly Love" z całego serca. Powieść ta porusza problemy, z którymi może nie każdy z nas spotyka się na codzień, ale takie, które mogą nas dotknąć w najmniej spodziewanym momencie naszego życia. I właśnie wtedy wali nam się na głowę cały świat. Colleen Hoover uczy nas jak radzić sobie z dramatyczną przeszłością i przedstawia nam lek na ponowne odnalezienie sensu istnienia. Ja na pewno wrócę jeszcze nie raz do "Ugly Love" i niecierpliwie wyczekuję premiery kolejnych książek Pani Hoover, która szybko pnie się ku górze w rankigu moich ulubionych autorów.