wtorek, 4 lipca 2017

PRZEDPREMIEROWO "Miłość, po prostu" - Żurnalista.pl

Hej! Jeśli śledzicie media społecznościowe, a zwłaszcza to, co dzieje się na Bookstagramie, zapewne zauważyliście, że ostatnio jest bardzo głośno o pewnym autorze, a mianowicie Żurnaliście.pl. Na dniach (11 lipca) będzie miała miejsce premiera Jego debiutanckiej książki "Miłość, po prostu". Jest to zbiór krótkich wierszy i listów kierowanych do ukochanej autora. Zbiera on bardzo wiele pozytywnych opinii, lecz czy i ja dołączę do zachwytów nad tą książką? Z góry przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale tyle emocji we mnie siedzi po przeczytaniu tego tomiku poezji, że ciężko mi jeszcze ochłonąć i zebrać myśli.



Następnym razem,

gdy powie, bym

puścił jej rękę,
wiem, że powinienem
chwycić ją mocniej.

Kobiety nie masz rozumieć,
tylko kochać.

Bez przerwy.






Wydawać by się mogło, że pisanie o miłości jest proste. Lecz czy każdy wie, czym jest miłość? Czy miał okazję poznać jej smak? Jeśli nie, to jak o niej pisać? Na szczęście Żurnalista.pl wie, co to znaczy kochać i mam nadzieję, że odkrył również, jak to jest być kochanym.. Autor wprowadza czytelnika w swój świat, świat cierpienia, smutku, łez, popełnionych błędów, ale także namiętności, radości, cieszenia się chwilą, a przede wszystkim miłości. Zarówno krótkie utwory, jak i dłuższe listy, wywołały we mnie tak wiele emocji, nie raz zdarzyło mi się uronić łzę. Słowa, których używa autor są momentami wulgarne, ale moim zdaniem to właśnie one zwracają uwagę czytelnika na najważniejsze momenty. Na szczęście całość utrzymana jest w dobrym stylu i smaku. Osobiście uważam, że nie sztuką jest pisanie cukierkowych tekstów o miłości, nad którymi czytelnik będzie się rozpływał, lecz sztuką jest przelanie uczuć na papier i wywołanie palety emocji, momentami skrajnych, u odbiorcy.

Muszę przyznać, że dawno nic do mnie tak mocno nie trafiło, jak te krótkie utwory poetyckie. Mimo że nigdy nie zaznaczam w książkach cytatów, to tym razem każdy wiersz mogłabym zapisać. Jest to kopalnia tak wielu pięknych cytatów ukazujących, o co naprawdę chodzi w miłości. Książkę pochłonęłam w niecałą godzinę, czuję niedosyt, chciałabym więcej. Mam ochotę sięgnąć po nią jeszcze raz i mocniej zagłębić się w jej przesłanie, przeanalizować każdy wiersz od początku do końca. Jestem pewna, że bardzo często będę do niej wracać. Gdy najdą mnie chwile zwątpienia w ukochaną osobę, ta książka przypomni mi o wartości miłości i o tym, że nie wolno się poddawać, tylko zawsze trzeba walczyć o to, co w życiu najważniejsze! Bo czasami możemy nie dostać kolejnej szansy, a jeden mały błąd potrafi wywrócić nasze życie do góry nogami. 


Inni by poczuć się super bohaterem

muszą latać jak ptaki nad ziemią,

a ja, by być nad ziemią,
muszę chwycić Cię za rękę i
spojrzeć w Twoje oczy.


Z całego serca pragnę polecić tę pozycję każdemu! Jeśli szukacie niebanalnej, nieprzewidywalnej oraz skłaniającej do refleksji książki o miłości, to "Miłość, po prostu" będzie idealnym wyborem. Mam nadzieję, że Żurnalista.pl osiągnie ogromny sukces na skalę światową, że będzie to najgłośniejszy debiut w 2017 roku! Warto promować coś nowego, coś, czego jeszcze nie ma na polskim rynku. Żurnalista.pl to moje największe odkrycie, czekam na więcej takich pięknych tekstów, a póki co idę zagłębić się jeszcze raz w lekturę "Miłości, po prostu".


Teraz już mogę przyznać, że tak naprawdę nie lubię poezji i do tej pory raczej nie miałam z nią styczności. Spotkałam się z opiniami, które przyrównują "Miłość, po prostu" do "Mleka i miodu" Rupi Kaur. Ja niestety nie mogę się odnieść do drugiej pozycji, gdyż nie miałam okazji jej czytać. Jednak, jeśli jest ona tak dobra jak "Miłość, po prostu", to na pewno się z nią zapoznam.

Za egezamplarz recenzencki dziękuję autorowi, Żurnaliście.pl. Mam nadzieję, że uda mi się dostać książkę w wersji papierowej, a Was, jeśli chcecie zamówić "Miłość, po prostu" w preorderze, to odsyłam na stronę na Facebooku: Żurnalista.pl, gdzie jest wszystko opisane. 



Siedzę na tarasie,
widzę niebo i Ciebie
Twoje promienie,
spadają na mnie.



Słońce.

niedziela, 11 czerwca 2017

PRZEDPREMIEROWO "Początek wszystkiego" - Robyn Schneider

"Początek wszystkiego" Robyn Schneider to nowa propozycja od Wydawnictwa Otwartego, która swoją premierę będzie miała już 14 czerwca. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa miałam okazję przeczytać ją przedpremierowo i chciałabym się z Wami podzielić swoimi odczuciami odnośnie tej powieści.


Mogłoby się wydawać, że Ezra Faulkner ma wszystko: jest przewodniczącym szkoły, odnosi sukcesy w tenisie, zdobył serce pięknej Charlotte, cieszy się dużą popularnością wśród rówieśników i powodzeniem u dziewcząt. Jednak nic nie trwa wiecznie. W pewnym momencie wali się cały jego świat. Dowiaduje się, że ukochana go zdradza, doznaje poważnej kontuzji kolana w wypadku samochodowym, a jego, jak mogłoby się wydawać, prawdziwi przyjaciele nawet nie odwiedzają go w szpitalu. Pierwszy dzień ostatniej klasy liceum jest końcem jego dotychczasowego życia i zarówno początkiem nowego. Ale czy lepszego? Cassidy Thorpe pojawia się w Eastwood High zupełnie niespodziewanie i od pierwszej chwili wywraca życie Ezry Faulknera do góry nogami. Oryginalna, mająca własny styl, nieprzejmująca się opinią innych dziewczyna wciąga Ezrę do swojego świata, który jest dla niego nowym odkryciem. Cassidy skrywa jednak pewien sekret, który może zaważyć na przyszłości naszych bohaterów. Czy zdobędzie się na odwagę i wyjawi tajemnicę nim będzie za późno?


"Początek wszystkiego" przykuł moją uwagę nieziemską okładką. Po przeczytaniu opisu powieści wiedziałam, że jest to książka, którą chcę przeczytać. Mimo że ostatnio stronię od młodzieżówek, to tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. Była to bardzo dobra decyzja, gdyż powieść zawładnęła moim sercem już od pierwszych stron. Lektura "Początku wszystkiego" jest lekka i przyjemna, napisana łatwym w odbiorze językiem. Pojawiają się w niej momenty wzruszeń, nad którymi warto dłużej się zastanowić, ale także humorystyczne sceny, które będziemy wspominać z uśmiechem na twarzy. Mam wrażenie, że ostatnio wszystkie książki dla młodzieży skupiają się na trzech głównych tematach: seks, alkohol i wulgaryzmy. Szczerze mówiąc to właśnie tego spodziewałam się po kolejnej powieści z gatunku Young Adult. Zostałam jednak pozytywnie zaskoczona, gdyż pisarka skupiła się na tym, co naprawdę ważne, zamiast rozwodzić się nad kolejną super imprezą, z której nikt nic nie pamięta. Jeżeli chodzi o bohaterów, to bardzo polubiłam Cassidy. Mam cichą nadzieję, że powstanie książka opisująca historię z jej punktu widzenia, bądź jej dalsze losy. Dziewczyny nie da się nie lubić. Mimo że ma specyficzne podejście do życia i momentami zachowuje się po prostu dziwnie, to wzbudza sympatię u czytelnika. Do Ezry mam jednak pewne zastrzeżenia. Rozumiem, że przeszedł naprawdę cięzkie chwile i musi płacić za błędy innych, ale w swoim zachowaniu mógłby być bardziej uparty i stanowczy. Miałam wrażenie, że czasami próbował na siłę podporządkowywać się innym, nie potrafił wypowiedzieć na głos swojego zdania i bez sprzeciwu godził się na nieodpowiednie traktowanie. Aczkolwiek wiadomo, że nikt nie jest idealny. 


Historia Ezry i Cassidy pochłonęła mnie bez reszty. Na pewno długo o niej nie zapomnę. Jednak to, co najbardziej urzekło mnie w powieści, to oryginalny pomysł na fabułę. Nie jest to kolejny przewidywalny romans, autorka w bardzo nieoczywisty i nieoczekiwany sposób przedstawia nam losy dwójki młodych ludzi, z której powinniśmy wyciągnąć kilka wniosków. Robyn Schneider pragnie nam uzmysłowić, że czasem jedna chwila może zmienić całe nasze dotychczasowe życie, że nasze najgorsze wspomnienie, które uważamy za koniec tego, co dobre może stać się początkiem tego, co lepsze. Książka niesie ze sobą przesłanie, zgodnie z którym nie powinniśmy bać się zmian, przejmować opinią ludzi i robić tego, czego oczekują od nas inni, ale to, co podpowiada nam serce. Najważniejsze jest, aby odnaleźć siebie oraz swój cel w życiu, nawet jeśli będzie to od nas wymagało pewnych poświęceń i podejmowania trudnych decyzji. Jednak gdy uda nam się to osiągnąć, to nikt i nic nie stanie nam na drodze do szczęścia. 


Uważam, że "Początek wszystkiego" powinien przeczytać zarówno każdy nastolatek jak i dorosły. Książka porusza naprawdę ważne tematy, daje do myślenia, po jej przeczytaniu inaczej spojrzymy na pewne sprawy. Mogę wam obiecać, że ta historia zajmie w Waszych sercach kluczowe miejsce i po lekturze jeszcze długo będziecie o niej pamiętać.